h1

i po zmianach :)

Marzec 13, 2008

no i żeby nie trzymać Was za długo w oczekiwaniu ruszyłem szybko z pracami i oto jest nowa, odświeżona wersja bloga. aktualnie jak widać nie jest jeszcze “tak jak być powinno” ale jest już całkiem nieźle i może być już tylko lepiej :)

Kilka rzeczy które teraz musicie zrobić:

  1. Zapamiętajcie nowy adres bloga : http://BLOG.juneja.info
  2. Zapiszcie sobie nowy adress RSS http://feeds.feedburner.com/arvindjuneja
  3. powiedzcie co myślicie o nowej wersji bloga

z góry dziękuję za współpracę :)
w razie jakichkolwiek wątpliwości, wiecie gdzie mnie znaleźć…

także zapraszam na nową, odlotową, krejzolową, fajooską wersyje mojego bloga…

http://BLOG.juneja.info

h1

zmiany, zmiany, zmiany…

Marzec 11, 2008

tak się zastanawiałem długo nad moim „blogaskiem” i doszedłem do wniosku że jest trochę mało czytelny i jakiś taki… no cóż, 80,000 hitsów trochę go zużyło więc pora na zmiany.

jako że wordpress.com ogranicza mi swobodę działań w płaszczyźnie zmian postanowiłem przejść na … wordpress.org ;)  nie ma lepszego systemu blogowego niż wordpress (każdy chwali co jego, right?).

W związku z tym że bloga piszę głównie dla Was (i w jakiejś części dla siebie) chciałbym Was spytać, co chcielibyście zobaczyć w nowym blogu? O czym chcielibyście poczytać, czego się dowiedzieć. Chciałbym się również dowiedzieć co sądzicie o aktualnym żeby wiedzieć co robiłem źle przez ostatnie hmmm dwa lata? tj od 19 Października 2006… ale ten czas leci..

hmm, chciałem napisać więcej ale jak tak sobie pomyślałem o początkach to mnie naszło na wspomnienia więc idę sobie powspominać :) a Wy w tym czasie podzielcie się ze mną swoimi myślami, z góry za nie dziękuję!

h1

torrent marketing ? :D

Marzec 5, 2008

tego jeszcze nie było, wyobraźcie sobie że firmy tworzące oprogramowanie do „montowania obrazów płyt” (Power ISO, D-Tools etc.) walczą ze sobą… na torrentach!

jak? Ano mamy np taką grę Assassin’s Creed która wymaga aby użytkownik usunął najpierw wyżej wymienione programy konkurencji a potem zainstalował wersję której release’u jeszcze nie było ;) wszystko to oczywiście ściema bo i bez odinstalowania i ze starą wersją tego programu wszystko działa równie nędznie ;)

czyżby twórcy oprogramowania zrozumieli że z p2p to ciężko wygrać więc postanowili się przyłączyć do ruchu i wykorzystać go na swoją korzyść?

h1

ja to myślę że…

Luty 18, 2008

hm, wróciłem sobie właśnie ze złotych tarasów. Siedziałem proszę ja Was przy Burger Kingu i nagle mija mnie para z olbrzymim wilczurem, takim co pewnie mojego wzrostu był… no i szok, w życiu nie widziałem psa i to jeszcze tak wielkiego spacerującego po centrum handlowym i do tego na piętrze gdzie się je…

Pies był przewodnikiem gdyż była to para osób niewidomych. Był grzeczny i wytresowany i patrzył tylko tam gdzie mu wolno (prawdopodobnie to piętro przeszedł na bezwdechu żeby nie wąchać tych pachnących fastfoodów ;]) więc niby wszystko było ok. Jednak w życiu czegoś takiego nie widziałem więc się zacząłem zastanawiać… i już chciałem coś sobie ustalić w głowie gdy nagle „usłyszałem” dyskusje ludzi siedzących w grupach. Dyskusję podczas których każdy wymawiał swoje zdanie tak jakby myślał o tym od nie wiadomo kiedy. Nagle we wszystich większych grupach wokół ludzie mieli już sprecyzowane zdanie na temat ludzi z psami przewodnikami w centrach handlowych…

i się zastanawiam.. wtf? czy ja żyję w innym świecie gdzie coś takiego jest nowością i wymaga chwili przemyśleń? nie. Otóż po chwili rozglądania się zauważyłem kilka osób siedzących w pojedynkę które tak jak ja siedziały i „prawdopodobnie” zastanawiały się nad tym co przed chwilą zobaczyły…

strasznie mnie to wkurza. Czemu ludzie będąc w towarzystwie na siłę starają się pokazać że mają zdanie na każdy temat (zwłaszcza tak delikatny jak ten) i przez to często gęsto szerzą opinie nie przemyślane, wyssane z palca „żeby nie być gorszym”…

wkurzyłem się.

h1

przytłaczający wiek…

Luty 18, 2008

nie żebym narzekał na swój wiek ;) fajnie jest mieć te 21 lat i być na swoim… człowiek powoli odkrywa i poznaje na nowo wiele części tego świata… jak np. zaczyna rozumieć frazy wypowiadane przez rodziców których do tej pory nie odczuwał jak np. „prąd jest drogi” :)

fajny wiek bo człowiek sam za siebie odpowiada, sam sobie szkodzi, sam sobie ścieli… resztę znacie.

czemu zatem przytłaczający? bo doszło do starcia.. starcia między „boys will be boys” człowiekiem będącym odpowiedzialnym za swoje czyny, decyzje i wszystko inne.. w jednej chwili projektuję procesy związane z finansami, w drugiej rozmawiam z bankiem w sprawie możliwości kredytowania ew. kupna mieszkania a minute później łapię się za moją replikę m16A2 czy odpalam call of duty żeby sobie pograć i się pobawić… jak na osobę w moim wieku przystało ;) pogram pogram, po czym wracam do naszej cudownej społeczności z GoldenLine.pl i znów rozwój, praca, przemyślenia itd…

to wszystko nakręca, wiecie? jestem na GL ponad rok, otacza mnie ponad 250 tysięczna społeczność.. społeczność ludzi aktywnych.. każdego dnia obserwuję co ludzie robią, co zrobili a do czego dopiero się zabierają… widzę ten żar dymiących głów… to jak obejrzenie filmu z Davidem Bellem czy Tonym Jaa przed treningiem… to jak włączenie muzyki podczas biegania.. szybkie tępo podnosi puls, krew uderza, człowiek się nakręca i robi robi i robi…

ale też widzi do czego ma dążyć bo widzi co można osiągnąć…

i tu się odzywa wiek, są pewne ograniczenia których się nie da przeskoczyć (no chyba że ma się 16 lat, jest się aktorem, mieszka w świecie showbizensu za oceanem i kupuje posiadłość za 6 mln funtów)… czego to nie puszczają na mtv… brrr..nie da się przeskoczyć tego że wszystko wymaga czasu, i wszystko było by fajnie gdyby nie fakt że proces „oczekiwania” też zabiera czas.. a czekanie jest nudne… i już człowiek chce pomarudzic kiedy nagle przypomina sobie…

„it’s all about the journey”…

zastanowiłem się kiedyś co by było gdybym np. już dziś od tak kupił sobie mieszkanie, samochód, dopełnił jeszcze kilka innych planów które mam w głowie i nagle stanął w miejscu do którego dąży się przez całe życie… no jak by było, dupnie za przeproszeniem by było… ba, powiem więcej, pewnie nawet nie potrafiłbym tego docenić. No bo jak docenić coś co tak łatwo przyszło? Wydaje mi się zatem że sukces to nie tylko osiągnięcie jakiegoś punktu ale i przejście całej drogi do niego. Sukcesem więc nie będzie kupno mieszkania a dotarcie do momentu w którym będę mógł zarwać noc w mieszkaniu na które ciężko zapracuję… to będzie coś, będę mógł do Was pisać na swoim 32 calowym monitorze na który ciężko zapracuję, to będzie coś… i jak tak o tym wszystkim pomyślę w ten sposób to od razu robi mi się lżej.. przestaje myśleć że „ja chcę już”.. i od razu wszystko wygląda raźniej.

i tak z pisania o wieku doszedłem do podróży jaką jest życie i jaką trzeba przejść jak najprzyjemniej i jak najdłużej ciesząc się tym co nam daje, bez pośpiechu, do celu…

czy coś tam..

h1

tyłek do góry!

Luty 18, 2008

na ostatnim treningu Adidas Flow Academy po jednym z ćwiczeń zacząłem ludziom zwracać uwagę żeby podnosili tyłki wyżej po czym usłyszałem że „a sam jak pokazywałeś miałeś tak nisko…” i się zdziwiłem…

nie powiem czy miałem wtedy tyłek tak jak trzeba ale skoro mówią że nie to znaczy że nie miałem, zaniepokoił mnie fakt że sam tego nie zauważyłem. Zastanowiłem się więc, jak często chcemy komuś coś przekazać, przedstawić nie wiedząc że nieświadomie przedstawiamy to w sposób który jest przez nas samych uznawany za niewłaściwy… jak często mówimy komuś żeby coś zrobił „tak” a gdy ten ktoś właśnie „tak” to coś zrobi krzyczymy „nie, nie tak mówiłem!” …a tak właśnie mówiliśmy… tyle że nieświadomie..

i się zastanawiam, co z tym zrobić… no ja wiem że następnym razem jak pokażę tamto ćwiczenie to sprawdzę czy mój tyłek jest na dobrej wysokości jednak co jak zmienię ćwiczenie? (tu można ćwiczenie i jego pokazywanie przyjąć zarówno dosłownie jak i metaforycznie dla innych życiowych zjawisk)…

jak wykonywać akcję, opisywać akcję i jednocześnie być samemu sobie widzem? myślę że gdybym posiadł taką wiedzę to poznałbym sztukę rozwiązywania konfliktów i zrozumienia czemu ludzie nie potrafią się zrozumieć… no przynajmniej w jakimś stopniu… pomożecie więc? czekam na Wasze opinie…

p.s. ile to można przemyśleń wyciągnąć jak się źle tyłek wypozycjonuje ;)

h1

PJWSTK – dlaczego?

Luty 18, 2008

no tak, zamierzałem coś napisać o zmianie studiów jednak potem doszedłem do wniosku że nie ma sensu Was zanudzać a potem dostałem komentarz od b3x’a .. plus dużo ostatnio czytam wypowiedzi na temat „czy iść do PJWSTK”, „czy wybrać tę uczelnię” itd… także postanowiłem Wam przedstawić „moją wersję wydarzeń”.

pierwszy kontakt z PJWSTK miałem będąc w drugiej liceum. Moja mama usłyszała od kogoś że w pewnej uczelni w Warszawie organizowany jest kurs otwarty z języka japońskiego. Dowiedziała się i moi kochani rodzice mnie zapisali. Podczas tego kursu prowadzonego przez Panią Kikuno Moritę oraz Panią Ewę Mackiewicz miałem okazję siedzieć wśród aktualnych (w tamtym czasie) studentów PJWSTK. Wrażenie jakie na mnie wywarli było piorunujące (nie licząc faktu że takich zajęć jak z tamtą grupą nie miałem nigdy i nigdy mieć nie będę… to było coś niesamowitego za co bardzo dziękuję życiu że dało mi tego doświadczyć). Podczas zajęć i po zajęciach słuchałem ich rozmów o uczelni, sam pytałem o jakieś tam bzdety etc. Po pół roku kursu w związku z moimi „cudnymi” wynikami w Liceum zostałem od kursu brutalnie odcięty… no cóż, coś za coś ;)

W tamtym momencie już wiedziałem że muszę iść na tą uczelnię. Liceum i klasa matematyczno-fizyczna pokazały mi że nie mam co się wiązać z matmą więc na żadna politechnikę się nie dostanę a wybór czegokolwiek „byle było” nie mieści się w moich przekonaniach więc dążyłem do pejotu… Nie ma co ukrywać, nigdzie indziej bym się nie dostał właśnie ze względu na moją marną przyjaźń z matematyką. I tak oto postanowione.

Na uczelni miał miejsce egzamin wstępny. Matematyka, Informatyka, Angielski. Do matematyki przygotowywałem się z pomocą ludzi z IRC’a i bodajże grona i przygotowali mnie świetnie. Informatykę i angielski miałem bliski maxowi punktów więc wyszedłem z egzaminów bardzo bardzo happy. Dodam że szedłem do grupy anglojęzycznej (powód: dyplom angielski, wtedy jeszcze sądziłem że ma to większe znaczenie i nadal przy tym obstaje). Dostałem się do grupy i przyznam że chyba nie mogłem trafić do lepszej. Poznałem niesamowitych ludzi, różnych ludzi o różnych spojrzeniach. Od każdego uczyłem się czegoś nowego… ludzie „coś” robili.. to było coś pięknego. Po kilku miesiącach nauki wpadłem na plakat dotyczący spotkania Koła Project-Management. To koło proszę ja Was odmieniło moje spojrzenie na całą moją przyszłość zawodową (i w dużej mierze tę poza zawodową). To dzięki temu kołu trafiłem na wykład „Alchemia Kariery” Pana Grzegorza Turniaka. To dzięki temu kołu dowiedziałem się że jest coś takiego jak Prince2 czy też byłem na darmowym kursie z Instalacji i obsługi microsoft project servera.

Przez ten pierwszy okres na uczelni kształtowała się moja wizja rzeczywistości z którą przyjdzie mi się zmierzyć. Ta uczelnia bardzo szybko pokazała mi jak wygląda rzeczywistość. Pokazała mi gdzie można sobie wsadzić „dyplom” jeśli nie ma się doświadczenia. Ta uczelnia (czyli w większości – ludzie których dzięki niej poznałem i sposób w jaki prowadzący podchodzą do studentów) pokazała mi jak kształtować swoją drogę i tak oto po 2 latach inżynierskich dziennych opuściłem pjwstk.

Przez te dwa lata dostałem dwie prace etatowe, uczestniczyłem w darmowych kursach (dzięki uczelni), brałem udział w kilku projektach studenckich, uczestniczyłem na spotkania koła Project-Management i ciągle coś robiłem… Uczelnia ta skupia w sobie wielu różnych ludzi. Każdy z tych z którymi przebywałem był inny i od każdego czegoś nowego się dowiadywałem..

Cały czas pracowałem. Nad sobą, nad swoją wizją przyszłości i rozumieniem tego co się dzieje. Dostałem od tej uczelni to czego chciałem no i mogę dodać też dla tych którzy mają wątpliwości : tak, dostawałem oferty pracy „tylko dlatego że studiuję na pjwstk” (tak, kiedyś w CV miałem tylko studia :]).

Dzięki temu wszystkiemu co wyniosłem do tej pory zobaczyłem jak wiele można wynieść ze studiów i postanowiłem zmienić kierunek. Owszem miałem zaległości na PJWSTK (głównie matematyka we wszystkich odmianach) ale to nie one zadecydowały o zmianie. Czas i to jak go dziś postrzegam (dzięki uczelni również) sprawił że postanowiłem ruszyć ku innemu kierunkowi. Postanowiłem zając się teraz czymś co będzie bliższe temu co robię. I tak trafiłem na Marketingu w Polish Open University. Powodów wyboru akurat tej uczelni też było wiele. 40% zniżki na MBA, bardzo fajna forma zajęć zaocznych e-learningowych która idealnie wpasowala się w mój aktualny tryb życia (o której pisałem w poprzednim poście) no i wiele wiele innych….

Pytanie, czemu nie zrobiłem Inżyniera. Żeby zrobić inżyniera musiałym spędzić na tej uczelni jeszcze ok 2 lat (przeniosłem się na zaoczne więc ok 1.5 roku zwykłych + ok semestr na zaległości). Najnormalniej w świecie by mi się to nie opłacało zarówno finansowo jak i czasowo. Nie opłacałoby mi się to dlatego że chciałem się dalej rozwijać w tym kierunku jaki miałem w planie studiów (nigdy nie będę programistą czy innym technikiem) i poszedłem w to czym się zajmuję aktualnie i co kręci mnie najbardziej..

Nadal jednak polecam PJWSTK każdemu kto chce się rozwijać w IT i już w trakcie studiów móc znaleźć dobrą pracę. Jednak pamiętajcie, żadna uczelnia nie sprawi że ktoś „od tak Was zatrudni”… najpierw musi do Was dotrzeć a to czy mu się uda zależy tylko i wyłączenie od Was.

Ja mam pewien plan, może kiedyś go opiszę ze szczegółami ale chwilowo nie chcę Was zanudzać, dodam tylko że to co właśnie przeczytaliście to skrócona wersja „skróconej wielokrotnie” wersji … nie chciałem się rozpisywać o 3 rano zwłaszcza że mam jeszcze trochę pracy :)

ps. celowo nie napisałem jacy są wykładowcy i czy jest ciężko. Wykładowcy są różni, tak jak na każdej uczelni. Wg. mnie tutaj są trochę bardziej wyrozumiali dla ludzi którzy są aktywni np zawodowo i z tego względu nie mogą np przyjść na jakieś zajęcie czy oddać pracy w terminie (pod warunkiem że nadrobią). Jednak nie pisałem bo zawsze są jakieś wyjątki. To czy jest ciężko jest z kolei w dużej mierze zależne od tego jak się przyłożycie. To od tego jak zaczniecie i jak poprowadzicie swój tok studiów zależy jakie wrażenia z uczelni wyniesiecie. I pamiętajcie, fakt że niechodzenie na wykłady jest bezbolesny może Wam się odbić w przyszłości. Sam miałem rozmowę raz na której dostałem pytania na które odpowiedzi były na wykładać, nie na ćwiczeniach, na wykładach. Wybór należy do Was.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.