Przypominam że w sobotę nie będzie mnie na Adidas Flow Academy. Zjawią się za to osoby odpowiedzialne za to czy “Adidas Flow Academy” będzie się rozwijał a więc mam nadzieję że pokażecie się z jak najlepszej strony i jednocześnie poszalejecie sobie :)
“JIMMIE I’m not a cobb or corn, so you can stop butterin’ me up. I don’t need you to tell me how good my coffee is. I’m the one who buys it, I know how fuckin’ good it is. When Bonnie goes shoppin;, she buys shit. I buy the gourmet expensive stuff ’cause when I drink it, I wanna taste it. But what’s on my mind at this moment isn’t the coffee in my kitchen, it’s the dead nigger in my garage..”
Pamiętacie? Jeśli tak to zapewne zechcecie pójść na Grindhouse vol.1 - Deathproof. No ja z racji tego jak wielkim dla mnie jest film Pulp Fiction na Grindhouse udałem się wczoraj. No i co? No i film jest taki jak go zapowiadali. Grindhouse to dwa filmy. BulletProof (Quentin Tarantino) i Planet Terror (Robert Rodriguez). Dlaczego dwa? Bo kiedyś dawno temu w latach 20 30 w kinach było coś takiego jak Grind-Out. Program dwóch filmów klasy B puszczanych jeden po drugim. I powiem Wam że jak oglądałem deathproof to tak się właśnie czułem jakbym oglądał taki właśnie oooold moovie. Fabuła śmieszna, nie w sensie humoru a jakości. Ale tak wyglądało kiedyś kino więc generalnie nie ma co narzekać. Gdyby jednak nie to to faktycznie miałbym od groma zarzutów :) jak np. facet dostaje kulke w łape i w efekcie jego silnik staje się 10 razy słabszy, przydługawe rozmowy itd itd… no ale cóż, warto sobie obejrzeć choćby dla sceny z butterfly, końca i samego klimatu lat 20-30. Film jest tak bardzo w klimacie że nawet nałożyl filtry na obra tak aby przypominał stare kino a momentami obraz jest czarno biały… i teraz śmieszna scenka, podczas filmu jak obraz stracił kolor jakiś facet siedzący przede mną poszedł się poskarżyć kierowniczce zmiany że coś jest nie tak z obrazem :D …tak się przez chwilę zastanowiłem i może faktycznie było coś nie tak z obrazem… kto wie :)
ps.. właśnie sobie przypomniałem, jednak pamiętam jeden tekst… i chyba był jedyny bo go nawet w trailerze umieścili..
“but to take the benefit of it, you’ve got to sit on my place”
Dziękuję wszystkim którzy stawili się dziś na treningu mimo wybitnie wczesnej pory (jak na sobotę). Jednocześnie przypominam że w przyszłym tygodniu zajęcia odbędą się znów o 11 i tak już pozostanie (oby:)). Przy okazji chciałbym uprzedzić że może mnie nie być z racji urlopu więc jeśli ktoś będzie chciał się poduczyć king konga to bądźcie ostrożni bo słyszałem że poprzednim razem jak mnie nie było to ktoś nieźle przyrżnął a nie chcielibyśmy mieć kontuzji prawda? :)
ach i przekierowałem domenę www.adidasflowacademy.com na wordpressowego feeda więc jeśli ktoś z Was ma bloga na wordpressie to wystarczy żeby dodał kategorię “adidas flow academy” i jego wiadomości również tam się pojawią :)
Jako że nie mam ani radia ani nic takiego a arvind bez szumienia wokół niego za długo nie wytrzyma normalnym jest że mam odpalone w jednym z firefoksowych tabów “www.pandora.com”. W pandorze ofcourse zrobiłem sobie radyjko które najlepiej wpasowuje się w moje gusta i guściki muzyczne do pracy i spokojnego myślenia.
Więc od czego zacząłem? Od radia “The Fray”. I tak oto w krótkim czasie pojawiło się mnóstwo nowych wykonawców o których w życiu nie słyszałem a uwierzcie mi, *słyszeć* ich chciałem :) I tak oto dzięki Pandorze poznałem:
Rhett Miller
Howie Day ( song: She Says, album: Stop All the World Now)
Ronnie Day
Josh Kelley (song: Opposite of Me, album: Just say the Word; taki lżejszy Maroon :] )
Eric James & The New Century
Tyler Hilton
Mose Mayfield
Hootie&The Blowfish (haha! slyszalem o nich z friendsow :])
Cóż to za muzyka? Przemieszanie gitary z klawiszami, mieszanym rytmem czasem wolnym, czasem szybszym… ale zawsze stonowanym… Domyślam się że nie wszystkim takie klimaty pasują, takich “smutasów” słuchają tylko jak mają doła (wtf about that?!) a ja lubię tak na codzień, na wyciszenie… chociaż nie ukrywam że lubię rozmyślać i taka muzyka wywołująca takie “przygnębiające” emocje skłania do refleksji a nic tak nie wycisza jak chwila refleksji…
Jak część z Was wie, moje stanowisko podczas treningów AFA to stanowisko przy którym uczymy się Saut de Chat. Będę w związku z tym umieszczał tu (pod tagiem Adidas Flow Academy, bądź pod adresem www.adidasflowacademy.com ) przemyślenia związane z tym co zauważę na treningu jak i wskazówki i porady w odniesieniu do SDC. Przy okazji przypominam Wam że tak jak i Wy ja też się wciąż uczę, czasem mam lepsze czasem gorsze dni i dlatego będę wdzięczny za wytykanie błędów (w końcu jakoś trzeba się uczyć;) ale i o odrobinę wyrozumiałości :)
jak może ktoś zauważył pod adresem www.adidasflowacademy.com znajduje się aktualnie podstrona “Trening” z naszej teamowej stronki. Dlaczego? Bo jest tam trochę informacji na temat SDC (king-konga, monkeya czy jak zwał tak zwał) a że to akurat moje stanowisko na treningach to nauka konga to pomyślałem że może komuś się przyda :)
Hello… obolałymi rękoma chcę się z Wami podzielić tym co wczoraj przeżyłem. Przeżyłem szok. Poszedłem na ściankę na którą jeszcze nie mam uprawnień więc wylądowałem w czymś co się nazywa “bulderownia”….czyli do tego pomieszczenia które widzicie z lewej strony.
Wspinałem się kiedyś na prędkość, na ściankach takich zwykłych i myślałem że jestem kozak bo ooo szybki jestem i w ogóle nieźle mi idzie…i co? dupa nie kozak. Ludzie, takiego łomotu jak wczoraj mi ta “bulderownia” dała to ja dawno nie dostałem :) i wiecie co? będę tam chodził regularnie bo zabawa przednia :) więcej informacji o tu.
w wolnym czasie spróbuję poczytać coś nie coś o tym bo osoby które tam były rozmawiały jakimś dziwnym językiem dla mnie laika nie zrozumiałym… muszę sobie tylko takie dni wyznaczyć żeby mieć siły asekurować na AFA :)
a tak się poczułem, jakbym oglądał tragiczny smutny film… tragedię, dramat… Przeczytałem tego newsa…. potem wylądowałem na tym blogu i te słowa w połączeniu ze zdjęciami..
brrr…
niby codziennie się słyszy czy widzi takie historie w tv, radiu, gazetach czy jak tu - internecie… niby przyjmujemy je od wiadomości ale jednak to tylko “news” jakkolwiek strasznie by to nie brzmiało. Z jednej strony to dobrze, bo przecież gdybyśmy się przejmowali wszystkimi zdarzeniami które mają miejsce to nie starczyło by nam czasu na oddech..
niby codziennie ale tym razem jakoś tak inaczej, tym razem zaraz obok newsa trafiłem na blog, cichy nieznany blog, nie jakaś gazeta czy portal.. zwykły blog zwykłego człowieka…
no nie wiem jak to inaczej opisać… nie znałem ani jej ani ich.. ale w tej chwili jak to wszystko przeczytałem czuję się tak jakby zmarli jacyś znajomi.
moje kondolencje dla znajomych i rodziny.
Anna Pasek 18.08.1982 - 05.07.2007
a w sobotę oglądałem ściankę wspinaczkową którą mam pod blokiem…
ale ten czas leci co? chciałem napisać małe podsumowanie tego co się wydarzyło przez ostatni rok, przez rok kiedy to byłem gorącą 20stką, jak to dostałem pracę, potem drugą, jak to się związałem z goldenlinem (od moderacji po community managera :) ), jak to wynajalem mieszkanie, jak to podjalem decyzje zmiany trybu studiowania, jak to zostalem oficjalnie trenerem od adidasa itd itd…
i tak sobie myślałem co to ja nie napiszę w tym podsumowaniu i stwierdziłem…screw the summary! let’s work! :)
“Marzenia? Mógłbym powiedzieć “Porsche” i tak to zostawić.. ale wtedy nie wszyscy zrozumieją… jeszcze ktoś pomyśli “materialista!”…
a przecież mi nie chodzi o to by mieć, ale o to by móc mieć…”