Właśnie oglądam kolejny z rzędu odcinek “Californication” (7 dzisiaj, nie lubię pracować w ciszy zwłaszcza kiedy jestem taki schorowany :/ wrrr) i jest sobie:
Kto:
On: był z nią, ma z nią dziecko, co chwile sypia (przy okazji) z inną ale dąży do tego by być z nią spowrotem, twierdzi (dość wiarygodnie dla widza, że coś do niej czuje, może nawet kocha… zaraz posypią się gromy “jakby kochał to by nie sypiał z innymi”… rotfl…)
Ona: prawdopodobnie wyjdzie za innego, dlaczego? nie wiem, ona chyba też nie..
Sytuacja:
rozmowa w której tłumaczy że chciałby żeby do siebie wrócili, w pewnym momencie ona mówi do niego:
-you’re not in love with me, you’re in love with idea of being in love with me…
Pytanie
Jak byście nazwali stan tego gościa? Zastanawiałem się czy jest na to jakieś psychologiczne określenie. Sytuacja człowieka, który podąża za celem myśląc, że to właśnie jego pragnie (mocne uogólnienie) kiedy tak naprawdę samo podążanie za tym celem jest jego faktycznym pragnieniem i to ono sprawia mu tą radość którą chce osiągnąć przez dobrnięcie do celu….
Ilu z Was moi drodzy wydaje się że dążycie do czegoś konkretnego, i z pełną motywacją dążycie do tego każdego dnia, ciesząc się że macie jakiś cel w życiu?
Ilu z Was specjalnie odpycha ten cel od siebie żeby jeszcze trochę do niego dążyć?
Ilu z Was odsuwa od siebie to do czego dąży bo nie zdaje sobie sprawy z tego że samo dążenie sprawia mu tę radość? I że jeśli jednak pozwoli sobie osiągnąć ten cel to może zacząć dążyć do następnego dając sobie jeszcze więcej powodów do radości z życia i spełnienia w tym co robicie?
tak z ciekawości pytam..
gosh, kto by pomyślał że z takiego serialu powstanie taki post….
Serial for Adults only ( adult = osoba której nikt nie sprawdza co ogląda :P )
Jak wspominałem niżej, dzięki uprzejmości kilku userów - których oceniać nie będę - google wyrzuca dość lewe wyniki dla frazy “goldenLine”…
Żeby Wam jednak ułatwić i zapoznać się z Goldenem postanowiłem zebrać część tego co prawdziwe*(czytaj pozytywne :D negatywy są fałszywe, jesteśmy boscy i tyle, nie ma to tamto!) i podrzucić Wam do czytania.
No to jedziemy:
teraz odnośnie tych brzydkich negatywnych słów odnośnie GL… Na początek poleciłbym przeczytanie mojego “arta” którego zamieściłem kilka dni temu ( http://juneja.wordpress.com/2007/09/20/mentalnosc-wleb-20/ ) bo wyjaśniam tam mniej więcej jak to jest z takimi społecznościami..
I teraz analizując wyniki z Google. Pierwsze wyniki to teksty z kwietnia tego roku gdy wśród użytkowników pojawiłą się kobieta o imieniu Anna Wellness. No i ofcourse był to fake account. Account który został skasowany. Kolejne wyniki dotyczą dziur które miały miejsce w systemie GL (ba, sam kiedy jeszcze nie byłem z GL związany znalazłem jakieś bugi… z tym że ja ich szukałem :]) i które zostały poprawione. Niestety, ze szkodą dla nas Google trzyma te smutne wspomnienia w pamięci jednak daje też niezłą lekcję że nawet tak małe i nieliczne przypadki mogą śmierdzieć dłuuuuugo po ich uprzątnięciu..
to tak dla wyjaśnienia :)
enyłejs, mam nadzieję że przybliżyłem Wam mniej więcej wassup with google…
Na goldenie zawitała jesień.. na dworze zimno i jakoś tak życia mimo tych kolorków brak… na pocieszenie jednak wędrując po sieci znalazłem dziś artykuł o pięknym tytule “GoldenLine.pl - naturalny element życia zawodowego“. Pomyślałem że z racji iż google nas za bardzo nie lubi zrobię takie fassttt SEO bez ingerencji w cokolwiek (no nie licząc Waszych głów i mojego bloga) i podzielę się z Wami linkiem do tegoż artykułu :)http://cmo.cxo.pl/artykuly/56053_1.html
chwila refleksji do której skłoniło mnie wiel czynników bez-akcyjnych wpadłem na pomysł że znajdę wszystkie moje “ślady w mediach” i będę je wrzucał do działu “myCreations”. Będą chowane na samym dole także polecam zerknąć raz na jakiś czas, narazie znajdziecie tam jedynie skan z przekroju i artykuł dotyczący inwigilacji w którym to miałem okazję się pojawić…
Jak wiecie jestem moderatorem/customer supportem i community managerem na www.goldenline.pl . Wszyscy którzy kiedykolwiek mieli styczność z supportem wiedzą jak trudni czasem potrafią być rozmówcy. Wszystkim tym mogę współczuć bo akurat w moim przypadku nie jest tak tragicznie :) Ponad 165 000 osobowa społeczność w przypadku kontaktu poprzez konto pomocy GoldenLine wykazuje wyjątkowo wysoki poziom zrozumienia (za co bardzo dziękuję). Podnosi mnie to bardzo na duchu bo widzę wtedy faktycznie jak dojrzałe jest społeczeństwo naszego portalu.
Jestem z GL już jakiś czas.. widzę i obserwuję co i jak się zmienia i mimo ogólnie pozytywnego nastroju jakim mnie te przemyślenia obdarowują momentami przeraża mnie jedna rzecz. Podejście co poniektórych ludzi którzy z jednej strony twierdzą że GL powinno być dokładnie takie jak chcą użytkownicy a z drugiej strony oczekują że każda podjęta rozmowa na GL czy działania użytkowników będą przez nas sprawdzane i sterowane. Zjeść ciastko i mieć ciastko… niby da się ale trzeba wtedy zrobić nowe jedząc stare… Każde społeczeństwo rządzi się jakimiś prawami (i regulaminem :]) i jest ktoś kto pilnuje by tych praw przestrzegano. W każdym społeczeństwie zdarzają się sytuacje o których wiedzą tylko nieliczni, sytuacje które kryją się po zakątkach trudno dostępnych miejsc i o których nikt nie mówi… W takich sytuacjach - tak jak i w społeczeństwie - odpowiedzialność za przestrzeganie praw ogólno przyjętych spoczywa na osobach które o danej sytuacji wiedzą… i to tak naprawdę od nich zależy czy sprawa się rozwinie, czy zostaną powiadomione odpowiednie organa itd… W naszym przypadku mając w świadomości wspomniany wyżej bardzo wysoki poziom dojrzałości członków tego ogromnego społeczeństwa mieliśmy nadzieję że takie podejście do tematu (tj. poleganie na ludziach należących do tego społeczeństwa) jest dobrym wyjściem. Przez długi czas to się sprawdzało. W między czasie jednak użytkownicy dbali o to abyśmy nie zapominali że i oni czasami potrafią się zgubić i popełnić błędy….i wykroczenia :) Dzięki temu nasza wiedza i doświadczenie z każdym dniem się wzbogacały a podejście ulegało zmianom.. i tak będzie pewnie zawsze :)
Zdarzają się czasem takie sytuacje jak ta dzisiejsza : pewien pan ze zdjęciem na którym było widać… pączka… wysłał do mnie wiadomość że… jakaś Pani nie uzupełniła swojego nazwiska. Do Pani tamtej napisałem ale jednocześnie usunąłem szanownemu Panu zdjęcie. W odpowiedzi otrzymałem stwierdzenie że jakim prawem na portalu który śmie nazywać się społecznościowym ingeruję w zawartość czyjegoś profilu. Kiedy wyjaśniłem i poparłem konkretnymi punktami regulaminu pan się zamotał i zamilkł… jego zachowanie oceńcie sami.
Ach i przy okazji, podczas rozmowy na spotkaniu bodajże The Top Careers Club usłyszałem że GL nie jest narzędziem biznesowym bo ktoś jest w grupie Sex. Po chwili doszedłem do wniosku że jeśli ktoś jest w grupie o zabarwieniu czysto rozrywkowym i często kontrowersyjnym i z tego powodu nie otrzyma pracy bądź nie nawiąże kontaktów biznesowych to.. jest to jego wybór. Trzeba pamiętać że goldenline jest narzędziem.
Tak jak młotek możemy używać by wbijać gwoździe i wzmacniać obudowy swojej kariery tak i możemy go wziąć i walnąć się w głowę a na koniec pożalić się jego twórcom że zrobili go takim twardym :)
Jednak jako że zależy nam na naszej społeczności cały czas pracujemy nad tym co zrobić żeby taki użytkownik nawet gdy już się walnie tym młotkiem nie odczuł tego za bardzo…
Zacząłem kombinować jak zrobić sobie testy Gallupa… wyszło że najlepiej by było oficjalnie legalnie itd:) Poszedłem więc do strony TTCC bo jako jedyni mają możliwość zaoferowania takeigo testu osobom indywidualnym i co znalazłem?
do czego doszedłem? trza poszukać sponsora :) aktualnie myśle o zmianach w pracy na przyszłość więć raczej nie wyproszę z pracy :) a zatem do dzieła!
ps. jeśli Ty chcesz wspomóc mój rozwój tu masz instrukcję co robić : http://juneja.wordpress.com/wspomoz-bloga/ :)
Kiedy czytacie jakieś wywiady z ludźmi którzy uważają że do czegoś doszli albo inni uważjaą że oni do czegoś doszli to zawsze pada pytanie “od czego się zaczęło”… ja też sobie zadałem takie pytanie bo czuję że gdzieś idę i nie jest źle i wiecie co? Nie jestem w stanie powiedzieć że w 100% ale z pewnością w znacznej mierze moja aktywna działalność w stronę rozwoju personalno-zawodowego wynikła z wysłuchania wykładu “Alchemia Kariery”…
Nie chcę sam pisać o co chodzi bo jeszcze nie moja pora żeby uczyć ludzi jak prowadzić swoją karierę (choć parę rad dla tych którzy dopiero zaczynają - lub coś już osiągneli ale chcą iść dalej - mam i z pewnością w międzyczasie będę o nich pisał) ale chciałbym Was zaprosić na dzisiejszy wykład który odbędzie się o godzinie 18 w Centrum Bankowo-Finansowym ( “Nowy Świat”, ul. Nowy Świat 6/12, 00-400 Warszawa, wstęp 20pln). Wykład jest prowadzony przez Grzegorza Turniaka za darmo. Płacicie za wynajętą powierzchnię ale uwierzcie mi, warto….
Grafik wydarzeń znajdziecie pod tym adresem: http://turniak.pl/index.php?cat=2 , warto się zainteresować wszystkimi wykładami a jeśli nie ma w Waszej okolicy to zawsze możecie dać cynk i może zorganizujemy coś akurat u Was? (mówię poważnie, wszelkie propozycje i zaproszenia mile widziane!
Ps. dla tych którzy już teraz nie mogą usiedzieć na … no w miejscu :) proponuję trochę rozejrzenia i poszukania w swojej okolicy działalności takich grup jak The Top Careers Club, BNI, Toastmasters, Studenckie Forum Business Center Club i co najważniejsze? Rejestrować się na www.GoldenLine.pl :)
zerkając dzisiaj w statystykę powaliła mnie jedna z fraz… “abn amro hacking” :) czyżby ktoś szukał instrukcji jak się włamać do ABN’u? :D Korzystając z okazji gorąco pozdrawiam cwaną istotę…
jako że już tam zajrzałem to pomyślałem że pokaże Wam z jakich fraz wpisywanych w wyszukiwarki najczęściej zaglądacie na mojego bloga, a są to (kolejność przypadkowa) :
Ministry of Sound Chillout Classics (MOS Chillout, Ministry of Chillout (lol), Ministry of Sound 2007 itd)
Binaural Recordings / Wirtualny fryzjer ( na zmianę, raz jedno raz drugie)
Klasyfikacja informacji ( no to mnie zaciekawiło… )
Maroon 5 (od tytułów piosenek po nazwy płyt ;] )
Networking (ale zdecydowanie za mało….)
I uwaga uwaga… hasło które przebiło wszystkie inne….
Telefon na raty (ew. telefony na raty)
ergo.. don’t mess with me..
Co dają takie frazy? mnóstwo frajdy ale i takie spojrzenie na bloga z daleka… widzę teraz że jakoś tak mniej konkretnie się zrobiło i trzeba nad nim trochę popracować… Mam nadzieję że mi w tym pomożecie :)
ach no i żeby nie było, dzięki Wam blog miał 36,412 odwiedził łącznie, zostawliśmy na nim 223 komentarzy!
co więcej? 7 razy wylądował w statystyce Blog of The Day w zakładce “Growing Blogs”
Po dzisiejszym spotkaniu TTCC zatytułowanym “renesansowa kariera” dowiedziałem się kilku rzeczy a w wielu innych utwierdziłem.
Co jest pewne, po raz kolejny Grzegorz Turniak poprowadził świetny i wartościowy wykład a żeby było ciekawiej zapraszam Was wszystkich na wykład Alchemia Kariery :
Warszawa - 18.09 - “Alchemia Kariery” - godz. 18.00 Centrum Bankowo-Finansowe “Nowy Świat” S.A., ul.Nowy Świat 6/12,
tak się zastanawiam, mojego bloga miesięcznie ogląda kilka tysięcy użytkowników… z pewnością nie są to tylko unikalni userzy ale i stali czytelnicy..
chciałbym Wam zatem zadać pytanie. Czy uważacie że gdybym zaczął pisać po angielsku to byłby dla Was duży problem czy może wolelibyście jednak wersję anglojęzyczną?
Przeszłość moi drodzy to najlepszy nauczyciel.. co rusz w polityce ktoś komuś wypomina że kiedyś popełnił jakieś błędy, to samo w życiu codziennym, spory w firmach, między współpracownikami, między przyjaciółmi, w rodzinach, w związkach… wszędzie…
Ale przeszłość moi drodzy ma nas uczyć… nie możemy traktować przeszłości jako karty przetargowej na przyszłość bo zamykamy sobie drogę do nowych - jeszcze nie poznanych - stanów… Nigdy nie będziemy potrafili cieszyć się tym co dostajemy każdego dnia - wciąż płacząc za tym co było i jak było.
Stało się, zapamiętać trzeba, lekcję wziąć trzeba i iść do przodu. Dużo w swoim życiu dostałem kopniaków, wiele z nich z mojej winy, wiele z nich mi wytknięto dzięki czemu je zobaczyłem i wyciągnąłem odpowiednie wnioski… życie to taka wielka walka bokserska, wchodzimy na ring - segment czasu - walczymy, obrywamy, zadajemy ciosy. Poznajemy przeciwnika. Wzmacniamy siebie, stajemy się odporni… z czasem ciosy nie robią na nas wrażenia a jeszcze później sami możemy je zadawać zdobywając punkty…
Jeśli nie damy się powalić na deski - możemy zejść z niego na czas by za chwilę przejść do nowej rundy nauczonym tym co było przed chwilą. Jednak życie to mocny i nieprzewidywalny przeciwnik dlatego opierając się ciągle na tym co było w poprzednich rundach łatwo wpaść w pułapkę i stracić kilka zębów…
Jeśli jednak damy powalić się na deski to sztuką jest wiedzieć kiedy wrócić, jak wrócić a czas między jednym a drugim wykorzystać na zrozumienie i analizę tego co było…
Straciłeś coś? Ciesz się że to miałeś…
Przegrałeś coś? Ciesz się że grałeś…
itd itd…
ludzie, przestańcie żyć przeszłością bo nie zauważycie jak wiele dzieje się - tu i teraz, wokół Was.
Pozytywne myślenie daje pozytywną przyszłość… negatywne… nie daje nic. Konstruktywna analiza tego co boli najlepszą witaminką… a przecież lepiej zapobiegać niż leczyć aaaight? :)
usłyszałem w radiu i poczułem się jakby ktoś mi zabił mojego bohatera z dzieciństwa…. Nawet nie wiem jak Colin wyglądał.. pamiętam za to czym jeździł.. i pamiętam jak ścigałem się z nim w pierwszej części gry sygnowanej jego nazwiskiem….nawet na gwiazdkę dostałem kiedyś kierownicę i spędzałem całe dnie pobijając rekordy na trasach w CMR2…
to dziwne…
sprawdziłem na wiki, ot co znalazłem :
15 września2007 Colina McRae zginął w katastrofie pilotowanego przez niego śmigłowca Eurocpoter AS 350 B2 Écureuil[2], pozostałe trzy ofiary to pasażerowie maszyny: 5-letni syn Colina - Johnny Gavin McRae, 6-letni Ben Porcelli, z którym chłopiec bawił się przed wypadkiem oraz Graeme Duncan, przyjaciel rodziny.[3][4]
:( w radiu powiedzieli że dobry był z niego pilot i że prawdopodobnie (nie jest to pewne) on siedział za jego sterami…
mogę jedynie podziękować za mile spędzony czas i lekcje jazdy w warunkach ekstremalnych bo mówcie sobie co chcecie ale dużo się nauczyłem z dwójeczki od Colina…
Po tej całej aferze z telefonami i małym meksykiem w pracach (w obu w sumie) trzeba się odrobinę zrelaksować…
nie wnikam jak zrobiono teledysk, i jak wygląda muzyk… z takim głosem to jak dla mnie mógłby latać na golasa a i tak by mi się podobało (dopóki mogę go zminimalizować i tylko słuchać :P)…
When Susannah cries
She cries a rainstorm
She cries a river
She cries a hole in the ground
She cries for love
She cries a sad song
She cries a shiver
Sometimes she cries for me too
And I say I’ll never hurt her
But she knows it isn’t true
‘Cause although I never told her
I think she knows bout me and you
Now she cries with silent tension
This can’t be right
And the downtown special cries along
‘Cause I’m leaving tonight
When Susannah cries
She cries a rainstorm
She cries a river
She cries a hole in the ground
She cries for love
She cries a sad song
She cries a shiver
Sometimes she cries for me too
Now I slip the night around her
And I hope she’ll be okay
I just pray someone will find her
And guide her along her way
‘Cause I’m leaving on the one am
By soon I’m out of sight
But she’ll always be my baby
Though I’m leaving tonight
Every night I hear her
Talking in her sleep
She says you know I’ll always be there
And I feel like such a creep
Please take back the love she gave to me
And in time her grief may pass
Just tell her that I loved her
Now it’s all she has