
ja to myślę że…
luty 18, 2008hm, wróciłem sobie właśnie ze złotych tarasów. Siedziałem proszę ja Was przy Burger Kingu i nagle mija mnie para z olbrzymim wilczurem, takim co pewnie mojego wzrostu był… no i szok, w życiu nie widziałem psa i to jeszcze tak wielkiego spacerującego po centrum handlowym i do tego na piętrze gdzie się je…
Pies był przewodnikiem gdyż była to para osób niewidomych. Był grzeczny i wytresowany i patrzył tylko tam gdzie mu wolno (prawdopodobnie to piętro przeszedł na bezwdechu żeby nie wąchać tych pachnących fastfoodów ;]) więc niby wszystko było ok. Jednak w życiu czegoś takiego nie widziałem więc się zacząłem zastanawiać… i już chciałem coś sobie ustalić w głowie gdy nagle “usłyszałem” dyskusje ludzi siedzących w grupach. Dyskusję podczas których każdy wymawiał swoje zdanie tak jakby myślał o tym od nie wiadomo kiedy. Nagle we wszystich większych grupach wokół ludzie mieli już sprecyzowane zdanie na temat ludzi z psami przewodnikami w centrach handlowych…
i się zastanawiam.. wtf? czy ja żyję w innym świecie gdzie coś takiego jest nowością i wymaga chwili przemyśleń? nie. Otóż po chwili rozglądania się zauważyłem kilka osób siedzących w pojedynkę które tak jak ja siedziały i “prawdopodobnie” zastanawiały się nad tym co przed chwilą zobaczyły…
strasznie mnie to wkurza. Czemu ludzie będąc w towarzystwie na siłę starają się pokazać że mają zdanie na każdy temat (zwłaszcza tak delikatny jak ten) i przez to często gęsto szerzą opinie nie przemyślane, wyssane z palca “żeby nie być gorszym”…
wkurzyłem się.



ludzie zawsze tak reaguja - trzeba sie uodpornic. ekstremalnie wytykaja palcami - glosno komentujac, albo nawet podchodza i traktuja jak malpe w zoo.
troche trzeba jeszcze czasu - edukacji (integracji?), ale mysle, ze nie bedzie latwo to zmienic.
hm, nie tyle chodziło mi o wytykanie palcami czy nietolerancje. Bardziej chodziło mi o usilne pokazywanie otoczeniu że ma się zdanie na każdy temat… ale Twoje spostrzeżenie też jest true :)
cóż to jest właśnie Polska zaściankowość :) od pół roku mieszkam w UK i wierz mi lub nie, ale tam choćbyś z owcą wszedł nagi do baru, nikt by nie podniósł nawet głowy znad kufla.. a już tym bardziej jak chodzi o niepełnosprawnych, którzy swoja obecnością nie wzbudzają żadnej sensacji…