Z okazji zagłębiania się w Facebook’u zainstalowałem tam sobie aplikację “Pandora” i postanowiłem podzielić się z Wami co znalazłem tym razem (poprzednio Wam się spodobało to i tym razem może ktoś z Was coś dla siebie znajdzie…). Przy okazji, zaznaczam że nie słucham radia… no trafiłem na antenę Jedynki ale to przypadek, w aucie nie mam kompa :P no i z kolej bardzo lubię RadioZet bo mają świetnych dziennikarzy jak np Basię Karasińską która rządzi, po prostu rządzi :)
co rusz ktoś kto oglądał moje filmiki pyta mnie czego tak naprawdę słucham i czemu używam często “smutasowej muzyki” do filmików… odpowiedź jest prosta, słucham tego co mnie rusza a używam takiej a nie innej muzyki bo…. no właśnie, bo mnie rusza… poniżej zarzucam kilka kawałków z youtube’a które wg. mnie powinien usłyszeć każdy kto chce poczuć lekki dreszczyk, gęsią skórkę a może nawet łezkę… a już na pewno powinien usłyszeć każdy kto chce na chwile o wszystkim zapomnieć i jednocześnie to wszystko przemyśleć….
Na pierwszy rzut leci Hallelujah ze shreka ale uwaga! w specjalnym wydaniu. Tzn nie wykonuje jej tak jak w oryginale Rufus Wainwright tylko Norwescy piosenkarze :
Espen Lind.
Askil Holm,
Alejandro Fuentes,
Kurt Nilsen
na drugi rzut lecą dwie piosenki grupy The Fray o której w polsce słyszano dzięki utworowi Over my Head który to widniał na polskich listach przebojów przez dłuuuugi czas.. Całe szczęście nie jest to grupa jednego utworu i cała płyta jest warta posłuchania a kawałek How to save a life to jeden z moich faworytów:
trzeci rzut - LifeHouse :) kto obserwował kiedyś dawno temu mojego last.fm’a mógł stwierdzić że to zespół od którego się uzależniłem… i po części pewnie miałby rację bo byłem w stanie słuchać całej dyskografii bez przerwy i ani na chwilę mi się nie znudziło :) Grupę LifeHouse w polsce wypromowały utwory “Hanging By A Moment” i “Sick Cycle Carousel”
LifeHouse - Everything (live)
no i na zakończenie dodam jeszcze utwór Bena Kwellera który to usłyszałem przypadkiem kiedy wyszukiwałem jego płyty dla kolegi Tomka Jacaka który to swoją drogą wraz ze swoją ekipą Max Weber wydał demko do którego przesłuchania serdecznie zapraszam : http://www.plikus.pl/zobacz_plik-Max_Weber_-_Demo-4976.htm
Ben Kweller - On my Way
Wszystkie utwory staram się dawać w wersji live bo wtedy widać te emocje które przechodzą przez artystów…
Jako że nie mam ani radia ani nic takiego a arvind bez szumienia wokół niego za długo nie wytrzyma normalnym jest że mam odpalone w jednym z firefoksowych tabów “www.pandora.com”. W pandorze ofcourse zrobiłem sobie radyjko które najlepiej wpasowuje się w moje gusta i guściki muzyczne do pracy i spokojnego myślenia.
Więc od czego zacząłem? Od radia “The Fray”. I tak oto w krótkim czasie pojawiło się mnóstwo nowych wykonawców o których w życiu nie słyszałem a uwierzcie mi, *słyszeć* ich chciałem :) I tak oto dzięki Pandorze poznałem:
Rhett Miller
Howie Day ( song: She Says, album: Stop All the World Now)
Ronnie Day
Josh Kelley (song: Opposite of Me, album: Just say the Word; taki lżejszy Maroon :] )
Eric James & The New Century
Tyler Hilton
Mose Mayfield
Hootie&The Blowfish (haha! slyszalem o nich z friendsow :])
Cóż to za muzyka? Przemieszanie gitary z klawiszami, mieszanym rytmem czasem wolnym, czasem szybszym… ale zawsze stonowanym… Domyślam się że nie wszystkim takie klimaty pasują, takich “smutasów” słuchają tylko jak mają doła (wtf about that?!) a ja lubię tak na codzień, na wyciszenie… chociaż nie ukrywam że lubię rozmyślać i taka muzyka wywołująca takie “przygnębiające” emocje skłania do refleksji a nic tak nie wycisza jak chwila refleksji…
po hitach “This love”, “She will be loved” i “Harder to breath” ( i chyba jeszcze “Tangled” i “Sweetest Goodbye” ) których polscy słuchacze słuchający wyłącznie polskiego radia mieli okazję posłuchać nadszedł czas na nową płytę. Jak zwykle przy okazji takich nowości pierwsze co myślę to “eee, to już nie będzie to samo”.. I co? I po części tym razem miałem rację.. ale o tym za chwilkę.
It Wont Be Soon Before Long to tytuł nowego krążka formacji z Miasta Aniołów i jest to już ~4 krążek muzyczny wydany przez członków aktualnego “Maroon 5″. czemu ~ ? Bo jeszcze przed “Songs about Jane” grupa w składzie Adam Levine (wokal/gitara), Jesse Carmichael (gitara/klawisze), Mickey Madden (bass) i Ryan Dusick (perkusja) stworzyli pod szyldem swojej grupy Kara’s Flower będąc na kontrakcie z Reprise Records nagrali w 1997 roku album “The Fourth World” która… nie wypaliła. Jej sprzedaż poszła w górę dopiero gdy grupa już w nowej odsłonie jako Maroon5 wydała album “Songs about Jane”. Po tym mini sukcesie dla grupy i porażce dla wytwórni panowie korzystając ze swojego wieku rozjechali się po USA po różnych koledżach i innych takich cudach poznając przy tym nowe style muzyczne co bardzo wpłynęło na to jak teraz brzmi ich muzyka. Po tej rozłące 4 muzyków nadal utrzymujących kontakt zaczęła znów razem grać w 2001 roku i zaczła pewna mała zmiana która miała ogromne znaczenie dla całej grupy. Jesse zostawił całkowicie klawisze i został z gitarą co utworzyło nowe miejsce dla klawiszowca które z przyjemnością wypełnił James Valentine. Od przyjęcia nowego członka grupa zmieniła nazwę z Kara’s Flower na Maroon (i po paru miesiącach na Maroon 5).
Songs About Jane wywołała dużo zamieszania na rynku muzycznym zarówno w pozytywnym jak i negatywnym sensie. Pozytywy to chyba każdy kto słyszał twórczość grupy miał okazję sam poczuć na własnym ciele negatywny jednak nie był z byt głośny w Polsce. Np. w piosence This Love ( i mini sex skandalu związanego z teledyskiem w którym pierwotnie pokazano sceny miłosne sprytnie operując kamerami aby ukryć genitalia wokalisty i jego ex, modelki Kelly McKee), Harder to Breath która to została przez niektórych odczytana jako “groźba karalna” (Adam śpiewa że pewna kobieta jest “ondescending and unnecessarily critical” a on z kolei jest “I have a tendency of getting very physical/So watch your step, ’cause if I do you’ll need a miracle” więc w tym momencie daje znaki że może jej zrobić krzywdę..nie ma to jak czepiać sie słówek :P)..
No i znów wracamy do głównego tematu czyli nowej( nowych! ) płyty zespołu. (kliknij na “read more” aby przeczytać resztę i obejrzeć teledysk).
Krążek It Wont Be Soon Before Long zawiera 12 utworów i .. uwaga uwaga.. bonusowe ścieżki (różne w zależności od tego w jakim kraju zostały wydane)
“If I Never See Your Face Again” – 3:21
“Makes Me Wonder” – 3:31
“Little Of Your Time” – 2:17
“Wake Up Call” – 3:21
“Won’t Go Home Without You” – 3:51
“Nothing Lasts Forever” – 3:07
“Can’t Stop” – 2:32
“Goodnight Goodnight” – 4:03
“Not Falling Apart” – 4:03
“Kiwi” – 3:34
“Better That We Break” – 3:06
“Back At Your Door” – 3:47
Bonus :
“Until You’re Over Me” – 3:15
“Infatuation” – 4:25
“Benji” - 6:41
“Losing My Mind” – 3:21
“Figure It Out” – 2:59
“Miss You Love You” – 3:11
“Story” – 4:33
Makes Me Wonder (Remix) (Feat. MIMS)
nigdy nie zrozumiem na cyzm polega takie wybieranie w którym kraju jakie dadzą utwory do bonusa. Na kraj przypada po 3 zwykle a reszte mają sobie co? no jak co, ściągnąć :/ i tak właśnie prowokuje się ludzi… Jedyne więc źródło aby wysłuchać wszystkiego to nic innego jak internet..
wrażenia? bardzo się cieszę że miałem dostęp do bonusa bo inaczej poczułbym niedosyt. Jak może część osób które zna mnie lepie wie, preferuje te spokojniejsze a czasem smutniejsze piosenki (tak jakoś łatwiej mi wchodzą w ucho). I po poprzedniej płycie miałem nadzieję na takowe twory. I tak oto tutaj mam raptem Goodbye - Goodbye, Better that we break (przerażające lyrics) i Back at your door. Z pomocą przychodzi jednak bonus choćby z utworem Loosing My Mind.
Nie twierdzę że płyta jest zła, wyciszyć sie jednak przy niej nie da i jak dla mnie to momentami zbyt ostro atakuje mocnymi dźwiękami… ale mogę uznać że jest ona good enough co można sprawdzić w moim profilu na Last.FM :)