h1

przytłaczający wiek…

Luty 18, 2008

nie żebym narzekał na swój wiek ;) fajnie jest mieć te 21 lat i być na swoim… człowiek powoli odkrywa i poznaje na nowo wiele części tego świata… jak np. zaczyna rozumieć frazy wypowiadane przez rodziców których do tej pory nie odczuwał jak np. „prąd jest drogi” :)

fajny wiek bo człowiek sam za siebie odpowiada, sam sobie szkodzi, sam sobie ścieli… resztę znacie.

czemu zatem przytłaczający? bo doszło do starcia.. starcia między „boys will be boys” człowiekiem będącym odpowiedzialnym za swoje czyny, decyzje i wszystko inne.. w jednej chwili projektuję procesy związane z finansami, w drugiej rozmawiam z bankiem w sprawie możliwości kredytowania ew. kupna mieszkania a minute później łapię się za moją replikę m16A2 czy odpalam call of duty żeby sobie pograć i się pobawić… jak na osobę w moim wieku przystało ;) pogram pogram, po czym wracam do naszej cudownej społeczności z GoldenLine.pl i znów rozwój, praca, przemyślenia itd…

to wszystko nakręca, wiecie? jestem na GL ponad rok, otacza mnie ponad 250 tysięczna społeczność.. społeczność ludzi aktywnych.. każdego dnia obserwuję co ludzie robią, co zrobili a do czego dopiero się zabierają… widzę ten żar dymiących głów… to jak obejrzenie filmu z Davidem Bellem czy Tonym Jaa przed treningiem… to jak włączenie muzyki podczas biegania.. szybkie tępo podnosi puls, krew uderza, człowiek się nakręca i robi robi i robi…

ale też widzi do czego ma dążyć bo widzi co można osiągnąć…

i tu się odzywa wiek, są pewne ograniczenia których się nie da przeskoczyć (no chyba że ma się 16 lat, jest się aktorem, mieszka w świecie showbizensu za oceanem i kupuje posiadłość za 6 mln funtów)… czego to nie puszczają na mtv… brrr..nie da się przeskoczyć tego że wszystko wymaga czasu, i wszystko było by fajnie gdyby nie fakt że proces „oczekiwania” też zabiera czas.. a czekanie jest nudne… i już człowiek chce pomarudzic kiedy nagle przypomina sobie…

„it’s all about the journey”…

zastanowiłem się kiedyś co by było gdybym np. już dziś od tak kupił sobie mieszkanie, samochód, dopełnił jeszcze kilka innych planów które mam w głowie i nagle stanął w miejscu do którego dąży się przez całe życie… no jak by było, dupnie za przeproszeniem by było… ba, powiem więcej, pewnie nawet nie potrafiłbym tego docenić. No bo jak docenić coś co tak łatwo przyszło? Wydaje mi się zatem że sukces to nie tylko osiągnięcie jakiegoś punktu ale i przejście całej drogi do niego. Sukcesem więc nie będzie kupno mieszkania a dotarcie do momentu w którym będę mógł zarwać noc w mieszkaniu na które ciężko zapracuję… to będzie coś, będę mógł do Was pisać na swoim 32 calowym monitorze na który ciężko zapracuję, to będzie coś… i jak tak o tym wszystkim pomyślę w ten sposób to od razu robi mi się lżej.. przestaje myśleć że „ja chcę już”.. i od razu wszystko wygląda raźniej.

i tak z pisania o wieku doszedłem do podróży jaką jest życie i jaką trzeba przejść jak najprzyjemniej i jak najdłużej ciesząc się tym co nam daje, bez pośpiechu, do celu…

czy coś tam..

One comment

  1. „czy coś tam” imponujące zakończenie które wymownie podsumowuje całą filozoficzną treść :) ale jest coś w tym, warto docenić wartosć pieniądza :)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: