Archive for the ‘zarządzanie’ Category

h1

Dochodząc do TAK! Siła skutecznych negocjacji… William L. Ury w polsce.

Maj 24, 2007

William L. Ury Dziś miałem przyjemność uczestniczyć w seminarium prowadzonym przez światowej klasy negocjatora, współtwórcę Harvard’s Program on Negotiation na Wydziale Prawa tegoż uniwersytetu. Ury napisał i brał udział w tworzeniu kilku świetnych pozycji dotyczących negocjacji takich jak „Odchodząc od NIE: negocjowanie od konfrontacji do kooperacji”. W polsce na wiosnę 2007 planowane jest wydanie książki „The power of Positive No: How to Say No and still get to YES” ja już ją mam :) ale o tym za chwilkę. Poza tym brał udział w rozmowach negocjacyjnych przy wydarzeniach o których na codzień słyszymy w Tv (o części z nich można było dziś usłyszeć a o innych można przeczytać :) jak ktoś chce więcej to google : William L. Ury)

Seminarium było podzielone na 4 sesje.

Sesja 1: Znaczenie negocjacji

Sesja 2: Zwycięskie strategie prowadzące do uzyskania optymalnego porozumienia

Sesja 3: Przygotowania i rozwój umiejętności personalnych

Sesja 4: Pokonywanie przeszkód podczas negocjacji.

Podczas tych 4 sesji dowiedziałem się m.in. czym jest BANTA (Best Alternative To a Negotiated Agreement), dowiedziałem się tego jak dążyć do optymalnych korzyści zbliżonych do założonych przez wszystkie strony celów, wziąłem udział w kilku zadaniach praktycznych w czasie których miałem m.in. okazję jako przedstawiciel firmy farmaceutycznej negocjowac skup surowca potrzebnego do osiągnięcia pewnych znanych mi celów a moim przeciwnikiem w negocjacjach była inna firma farmaceutyczna z którą to w tym czasie miałem trwającą sprawę w sądzie (prawie godzinny practice, naprawdę daje do myślenia to jak rzadko ludzie zwracają uwagę na to co tak właściwie jest celem negocjacji a skupiają się na chęci obrony własnego zdania które nie koniecznie może być dla nich bardziej opłacalne niż przedstawiona im oferta… co więcej, często jest tak że ludzie odrzucają oferty które z jakiej strony by nie spojrzeć są dla nich korzystne. Odrzucają tylko dlatego że…. się boją. Boją się tego co inni powiedzą bądź jak spojrzy na nich ich otoczenie jeśli się dowie że przyjęli naszą ofertę….

ech ta nasza ludzka natura…

Poza tym na samym wstępie zagraliśmy w grę zbliżoną (przynajmniej tak zrozumiałem) do Economical Game po której prof. Ury opowiedział nam jak wyglądały badania na temat najlepszej strategii w tego typu grach i dowiedziałem się że najlepszą strategią jest :

  1. graj fair dopóki oponent gra fair,
  2. jeśli spróbuje cheatować oddaj tym samym by dać mu znać że nie będziesz pozwalał na takie zachowania
  3. po punkcie drugim wróć do punktu pierwszego i dalej graj fair, jeśli oponent znów będzie chciał Cię oszukać będzie wiedział co go czeka.

I jak się okazuje ta najprostsza strategia okazuje się najlepszą. Zawsze.

Wracając do książki. Mam książkę (yeah, z autografem, tak żeby się pochwalić mówię.. no bo po co inaczej miałbym :] ). I powiem szczerze że jest w niej bardzo dużo z tego co usłyszałem (jestem dopiero na ok 50 stronie na ~220 całości). Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem… choć i tak wolałbym oryginał :( anyways, książka będzie kosztowała ok 35pln i każdemu bardzo gorąco polecam. Nie rozpisywałem się szczegółowo o tym co było mówione bo wolę Was zachęcić do przeczytania tej właśnie książki… warto… no sami popatrzcie.. skoro już nawet ja znalazłem czas żeby książkę przeczytać to coś w niej musi być right? :)

no nic, wracam do czytania a Was odsyłam do najbliższej księgarni .. tudzież googli do sprawdzenia czy już można ją nabyć :)

ps. żeby nie było wątpliwości, poznałem tam też bardzo ciekawych ludzi z którymi to negocjowałem i.. siłowałem się na rękę :) także nie wyszedłem z tamtąd bez wizytówek :)

Reklamy
h1

Doradzca Finansowy ? Tak, Ty!

Kwiecień 30, 2007

Jako że od tego miesiąca rozpocznę pracę na pełnym etacie postanowiłem zastanowić się jak mądrze rozporządzić swoimi dochodami tak aby nie zniknęły zanim zdążę się nimi pochwalić :)

Pierwsza rzecz jaką musiałem sobie uświadomić i która jest banalna to to że moim pierwszym doradcą finansowym jest moja podświadomość. Szkoda tylko że jest ona bardzo (paradoks) nie świadoma i baaaardzo często daje się ponosić… Doszedłem do wniosku że podświadomość jako mój doradca czy raczej zarządca (doradca więcej myśli mniej działa, zarządca na odwrót, a wiemy jak to jest z kasą…) w temacie finansów ma następujące stany :

  • chcę
  • muszę
  • mogę

O co chodzi? Chodzi o powody dla których wydajemy pieniądze. Patrząc na te 3 punkciki powody są następujące:

Chcę

Chcę oznacza że mam na coś ochotę i stąd wydatek. Np. mam ochotę na podwójnego Mac Royala z kręconymi frytkami albo mam ochotę na coś co jest nowsze od tego co już mam itd itd. czyli są to takie hmm wydatki nie konieczne ale sprawiające że jest nam przyjemniej i podnoszące komfort życia.

Muszę

Muszę oznacza tyle że jeśli nie wykonam jakiejś wpłaty to będę się musiał liczyć z negatywnymi skutkami. I tak oto muszę opłacić studia bo inaczej mnie wyrzucą, albo muszę opłacić czynsz bo też mnie wyrzucą. Część Muszę uznałem za wydatki priorytetowe i jeśli mi się uda to ustawie sobie na nie stałe zlecenie (taki fajny feature który polega na tym że składa się „wniosek o stałe zlecenie” w którym informujemy jaka kwota i na jakie konto i co jaki czas i bank automatycznie dokonuje ją za nas. Dzięki temu nie zapomnimy o opłaceniu rachunku i co najważniejsze nie dojdzie do sytuacji w której wydamy pieniądze przed opłaceniem tego…co musimy :) Do „muszę” dochodza jeszcze takie wydatki jak np żywność. Jeśli nie najesz się w domu to prawie gwarantowane że nawcinasz się jakichś kebabproductions na mieście a tego przecież nie chcemy :)

Mogę

tu jest ostro..bo w zasadzie mam w kieszeni tyle a tyle… i choć wiem że nie muszę to jednak wiedząc że mogę zaczynam chcieć i tak kieszeń się opróżnia… nie wiem jak to nazwać żeby ładnie brzmiało ale chyba udało mi się wyjaśnić i pokazać że to „mogę” może być tragiczne w skutkach….

i co teraz?

tak jak w zarządzaniu czasu robimy sobie listę na co wydajemy (wystarczy spisywać co 2, 3 wydatek) np. przez tydzień. Sprawdzamy i analizujemy które wydatki dałoby się wyeliminować całkowicie, następnie które można by zoptymalizować i inne takie. Pozwoli nam to ustalić ile średnio nam schodzi na żywność i inne dobra na tydzień i na oko ile więc wydalibyśmy na miesiąc. Radzę na początku założyć że wydamy więcej niż mniej bo pozwoli to uniknąć sytuacji w której „ups, myślałem że będzie mniej i teraz nie mam nic”.

O regułach nie noszenia drobnych przy sobie chyba nie muszę wspominać bo wszyscy wiemy co się z nimi dzieje :) Karta płatnicza to jest kwestia kilku kliknięć choćby na mbank.com.pl (jeśli będziecie mieli ze sobą tylko kartę i będziecie płacić tylko nią to wyeliminujecie np wizyty w mac donaldzie do .. zera!!!! czemu? bo w macu nie można płacić kartą :] )

no i takie tam…

no nic, to ja idę poszukiwać nowego lokum w warszawie….

ps. Jeśli ktoś ma mieszkanie do wynajęcia (2 pokoje) z którego można dojechać zarówno do SWPS’u (Praga Południe) i w kierunku „Okęcie” (Wiśniowy Business Park, ulica 1 Sierpnia) to proszę o kontakt.